U Cywila w Dziwnowie to nie smażalnia przy zejściu na plażę. To tawerna w hotelu Armada, przy Dziwnej 13J — miejsce na wolniejszy posiłek, kiedy chcecie rybę z rozmową, a nie papierową tackę.
Rodzina Cywińskich od 1990 roku prowadzi smażalnię w Niechorzu. Tawernę w Dziwnowie otworzyli w 2017, żeby ten sam temat — ryba z wiedzą, nie z przypadkowego hurtownika — działał też poza sezonem. Oficjalna strona mówi wprost: dania kuchni międzynarodowej, ryby i owoce morza, a dla tych, co ryby nie chcą — mięso, wege i wegan. Ściany zdobi sgraffito Artura Wyszeckiego, wnętrze jest morskie, nie „sieciowe”.
Ryba, nie fast food
Goście piszą o pasji właściciela, Krzysztofa Cywińskiego: siada, opowiada, podpowiada gatunek. W recenzjach pojawiają się mątwa, carbonella, halibut, antar, turbot, diabeł morski, miętus, dorsz i sandacz. Ktoś opisał kolejność wieczoru: zupa, potem półmisek ryb, na koniec przystawki. Inni wracają na wieczory z gitarą — często gra sam gospodarz.
To jest droższe niż zwykła smażalnia. Nikt tu nie obiecuje obiadu za barową dwudziestkę. Płacicie za gatunek, podanie i to, że ktoś naprawdę wie, co leży na talerzu. Jeśli chcecie tylko smażonego dorsza z frytkami, Gruba Ryba albo Keja będą bliżej tego rytmu. Tu przychodzicie, kiedy chcecie usiąść.
Praktycznie
Rezerwacja ma sens, szczególnie wieczorem i w sezonie: +48 725 100 333. Jest ogródek, wino, opcje dla dzieci, da się wejść z psem. Jeden katalog wpisuje otwarcie od południa do wieczora, ale grafiki nad morzem się ruszają — sprawdźcie telefon albo armadę przed wyjściem.
Strona rodziny: ucywila.com. Jeśli macie ochotę na rybę „nawet z Krakowa” — jak miał powiedzieć Jerzy Trela — to ten adres.